Jeśli Wam też wakacje w Turcji kojarzą się z zatłoczonymi molochami, leżeniem plackiem przy basenie i hotelowymi gośćmi, którzy z wyjątkowym upodobaniem korzystają z opcji all inclusive, to mam dla Was dobrą wiadomość: Riwiera Turecka ma do zaoferowania o wiele więcej! I nawet jeśli zdecydujecie się na wyjazd z biurem podróży (to chyba najtańsza opcja), to możecie ten czas spędzić po swojemu, korzystając z tego, co ma do zaoferowania tureckie wybrzeże.

I szczerze polecam, bo choć sami lubujemy się w tripach i bieganinie z miejsca na miejsce, żeby czerpać z podróży jak najwięcej, to raz na jakiś czas taka forma wypoczynku, szczególnie poza sezonem, kiedy w Polsce zimno i pada, okazuje się zbawienna dla duszy i ciała. Tak po prostu: nic nie musieć, cieszyć się słońcem i korzystać z życia, ile wlezie. Jak? Sami zobaczcie!

Sporty wodne

Parasailing to zdecydowanie mój numer jeden na liście tureckich aktywności. Jak tylko zobaczyłam ten żółty spadochron z uśmiechniętą buzią, wiedziałam, że muszę to zrobić. Fantastyczne uczucie, zupełnie niestraszne, jak się z resztą okazało. Na pewno kiedyś powtórzę, bo to latanie nad wodą, widoczki i wiatr we włosach to jest to, co matki wariatki lubią najbardziej. 🙂

A jeśli o wietrze we włosach mowa, to będąc w okolicach Antalyi, koniecznie wybierzcie się w podróż motorówką do wodospadu Düden (Karpuzkaldiran Şelalesi, czyli Wodospadu Arbuzowego). To idealne miejsce na piękne zdjęcie z wakacji, szczególnie gdy unosząca się mgiełka, w połączeniu z promieniami słońca tworzy kolorową tęczę! Brzmi całkiem bajecznie, prawda?

W sportach wodnych można wybierać i przebierać. Z tych ciekawszych warto spróbować skuterów wodnych i nurkowania.

Rafting

Zostajemy przy sportowych aktywnościach i udajemy się w stronę Parku Narodowego Kanionu Köprülü, ok. 1-1,5 godz. drogi od Antalyi. Niełatwo dostać się na miejsce na własną rękę, najwygodniej jest skorzystać z oferty biura podróży.

Tu czeka na Was kolejna dawka emocji – spływ pontonami po górskiej rzece Köprüçay. Jeśli to Wasz pierwszy rafting, to spokojnie, odbywa się on na bezpiecznym, łagodnym odcinku, gdzie sporadycznie zdarzają się trochę bardziej ekstremalne momenty. Raftingi klasyfikowane są w 6-stopniowej skali trudności, wycieczka rzeką Kopru realizowana jest na odcinku, który ma maksymalnie 3 stopień. Jest więc miło, przyjemnie i zabawnie, a chwil grozy raczej nie zaznacie 🙂

Kilka lat temu miałam okazję płynąć pontonem po czarnogórskiej rzece Tarze, która w czerwcu osiąga skalę trudności 4+ i to już była adrenalina w czystej postaci. Rwąca rzeka wzbudza tam szacunek, a panowie sternicy dwoją się i troją, żeby doprowadzić grupę bez szwanku do mety. Turecki rafting, w porównaniu z tym czarnogórskim to miły spacerek, wart jednak pięknych widoków i dobrej zabawy.

Wiele biur podróży w pakiecie z raftingiem oferuje buggy safari, a więc przejażdżkę 2-osobową maszyną na terenie utartych szlaków górskich.

Rejs statkiem po Morzu Śródziemnym w Kemer

Kemer to idealne miejsce aby wybrać się na relaksacyjny rejs po morzu. Stąd wypływają najbardziej barwne, drewniane statki, jakie w życiu widziałam – statek wikinga, statek ze smokami, statek piracki… wszystkie tak kiczowate, że aż piękne 🙂 Dzięki kamienistym i skalistym wybrzeżom woda jest nieskazitelnie czysta i bajecznie turkusowa, a widoki zapierają dech w piersiach.

Startujemy z portu w Kemer i płyniemy wzdłuż wybrzeża z widokiem na góry Taurus i szczyt Tahtali. Statek zatrzymuje się kilkukrotnie na kąpiele w najpiękniejszych zatokach, takich jak Rajska Zatoka. Ponadto załoga z całych sił stara się animować pasażerów, największą atrakcją jest oczywiście impreza w pianie. W cenie rejsu obsługa zapewnia obiad i w naszym przypadku okazała się to najlepsza rybka, jaką jadłam w Turcji.

Hammam

Bezsprzecznie warto dodać łaźnię turecką do listy must do, gwarantuję, że wyjdziecie z niej zrelaksowani, czyści jak nigdy dotąd (!) i pełni pozytywnej energii. Ale zacznijmy od początku: tradycję hammamu Turcy osmańscy przejęli od starożytnych Rzymian i łaźni bizantyjskich. Dawniej była to nie tylko łaźnia czy miejsce relaksu, ale również centrum społeczne i kulturalne. Mieszkańcy nie mieli łazienek w domach, udawali się zatem do łaźni – panie i panowie osobno. Wyprawa do hamamu była wówczas wydarzeniem. O czystość i higienę należało dbać – jest to wymóg religii islamu.

Hammam to cały rytuał i choć w poszczególnych łaźniach turystycznych czy też tradycyjnych, miejskich nieco się różni, z grubsza idea jest podobna: najpierw kierowani jesteśmy do przebieralni, następnie obsługa wręcza nam  peştamal, ręcznik z cienkiego materiału w charakterystyczną czerwoną kratę i udajemy się do pomieszczenia, które przygotowuje nas do wysokiej temperatury. My trafiliśmy do łaźni typowo turystycznej, dlatego pierwszym przystankiem była niewielka grota solna. Następnie udajemy się do pomieszczenia, w którym temperatura wzrasta  nawet do 55 stopni. W łaźniach turystycznych jest to zazwyczaj sauna (sucha lub/ i mokra). Pot, który pojawi się na skórze to znak, że samooczyszczanie się rozpoczęło i jesteśmy gotowi na kolejny etap, czyli właściwy hammam.

Kese to szorowanie skóry specjalną rękawicą, czyli turecki peeling. Masażysta kolistymi ruchami ściera złuszczony naskórek, polewając ciało wodą. Po peelingu czeka was jeszcze mycie całego ciała mydlaną pianą, czyli tzw. köpük (ten zabieg jest szczególnie przyjemny!). Następnie idziemy do pomieszczenia przejściowego, gdzie się relaksujemy i uzupełniamy płyny – zazwyczaj otrzymujemy tradycyjny turecki çay, czyli herbatę. W łaźni turystycznej dodatkowo możecie liczyć np. na kąpiel błotną, rybny pedicure czy masaż relaksacyjny.

To było fajne doświadczenie, ale gdy tylko uda nam się wybrać do Stambułu, z pewnością skorzystamy z tradycyjnego, miejskiego hammamu. Podobno tam łatwiej taki znaleźć.

Spacer po Antalyi   

Na pierwszy rzut oka Antalya nie robi wielkiego wrażenia. Ot, betonowe turystyczne miasteczko, trochę w nieładzie, raczej nikt nie słyszał tu o architekturze krajobrazu. Ale kiedy tylko dotrze się do Kaleiçi (Starego Miasta), wszystko się zmienia. Piękne wąskie uliczki w niczym nie przypominają już miasta z betonu. Domy z kamienia i piaskowca, z drewnianymi drzwiami i balkonami tworzą miły dla oka, śródziemnomorski klimat. Mnóstwo kolorowych kwiatów i palm, sklepiki z lokalnymi wyrobami – w powietrzu unosi się zapach przypraw i suszonych roślin. Sklepikarze częstują klientów gorącą herbatą i namawiają na zakup swoich produktów, chętnie schodząc z ceny. A jeśli spacer i zakupy Was zmęczą, usiądźcie w jednej z małych, cichych kawiarni i napijcie się pysznej kawy po turecku.

Na Starym Mieście znajduje się też zabytkowy port, pamiętający okres rzymski. Cumują tu statki podobne do tych w Kemer, czyli kiczowate, nawiązujące wyglądem do statków pirackich. Tu też możecie skorzystać z oferty rejsu. Kaleiçi to również świetne miejsce na obiad lub kolację – znajdziecie tu kilka restauracji, w których skosztujecie świeżych ryb, a przy okazji będziecie mogli cieszyć się widokami na morze i góry.

Jedną z największych atrakcji Antalyi, otwierających symboliczne wrota do dzielnicy Kaleiçi jest imponująca Brama Hadriana (Hadriyanüs Kapısı). To elegancki rzymski łuk triumfalny, który w niemalże nienaruszonym stanie przetrwał 2000 lat.

Tünektepe Teleferik w Konyaaltı

Lubicie widoczki jak z pocztówki? Jeśli tak, to miejsce Was nie zawiedzie. Kolejka linowa tuż obok Antalyi, Tünektepe Teleferik to całkiem nowa atrakcja Riwiery Tureckiej. Prawie 9-minutowa podróż w górę dostarcza mnóstwa widoków i wrażeń. A na szczycie już tylko patrzeć, podziwiać góry, morze, panoramę Antalyi i… koniecznie napić się kawy po turecku, lepszego miejsca nie znajdziecie.

I.

Porady praktyczne

1. Waluta:

Oficjalną walutą jest tu lir turecki, jednak w większości miejsc można płacić w euro lub dolarach. Nie warto więc kupować lirów przed przyjazdem do Turcji – lepiej zabrać ze sobą dolary lub euro.

2. Hammam:

Odradzam szukanie hammamu na własną rękę, chyba że macie dużo czasu na research. Niestety, można źle trafić i mocno się rozczarować. Najpewniejsza opcja, to skorzystanie z oferty biura podróży, które ma już sprawdzone lokalne hammamy.

Do łaźni tureckiej najlepiej wybrać się na początku urlopu, kiedy skóra nie jest jeszcze podrażniona słońcem. Po zabiegach efekty opalania będą dużo trwalsze.

Co ze sobą zabrać? Tylko dwuczęściowy kostium kąpielowy lub kąpielówki i klapki.

Łaźnie turystyczne, w odróżnieniu od łaźni tradycyjnych, są koedukacyjne, ale jeśli jesteś kobietą i nie chcesz, aby obsługiwał Cię mężczyzna, poproś o masażystkę kobietę.

3. Napiwki:

We wszelkich miejscach usługowych powszechne jest wręczanie obsłudze napiwków, mowa nie tylko o restauracjach. Mile widziane jest wręczanie napiwków za każdym razem, gdy jesteśmy obsługiwani – czy to masażysta w hammamie, czy kierowca autobusu, czy obsługa statku pasażerskiego, pan od parasailingu czy pani sprzątająca pokój. Warto mieć więc przy sobie parę euro, dolarów lub lirów.

4. Ceny

Prawie wszystkie wymienione atrakcje to koszt mniej więcej 20-35 euro/ os., w zależności od oferty. Najtańsza jest kolejka liniowa, za którą trzeba zapłacić jedynie 15 lirów, czyli ok 10 zł.