Jest w Europie trochę miejsc, które warto odwiedzić, nie zastanawiając się nad tym ani sekundy. Lazurowe Wybrzeże na południu Francji z pewnością do nich należy. Zaczyna się na wschód od Marsylii i rozciąga się aż do włoskiej granicy. Zachwyca pięknym morzem w kolorze, i tu niespodzianka, lazuru, licznymi kurortami, urzekającymi widokami, mnóstwem słonecznych dni, pyszną kuchnią i wieloma innymi rzeczami, które każdy odkrywa indywidualnie. Stolicą Francuskiej Riwiery jest Nicea, która stanowi świetną bazę wypadową do tego, aby zwiedzić okoliczne miasta.

W Nicei byliśmy dwa razy – w listopadzie 2013 i w kwietniu tego roku. Iza zgodzi się zapewne ze mną, co, Drodzy Państwo, nie jest aż tak częstym zjawiskiem, że jeszcze tu wrócimy. Dlaczego? Bo Nicea doskonale łączy to, co lubimy podczas wyjazdów. Znajdziemy w niej uroki dużego, tętniącego życiem miasta, będącego zarazem nadmorskim kurortem, jak również poczujemy, że czas zwalnia, a nasze akumulatory ładują się wraz z każdym promieniem słońca i spojrzeniem na cudownie błękitne morze.

Przechodząc jednak do nicejskich konkretów. Podczas pobytu w Nicei pod żadnym pozorem nie pomińcie Colline du Château, czyli Wzgórza Zamkowego. Rozciągają się z niego wspaniałe widoki na całe miasto i morze. Możliwość ich podziwiania i uwieczniania na zdjęciach przyciąga licznych turystów. Wypoczywają oni wraz z miejscowymi w parku, który obecnie znajduje się na terenie wzgórza. Dodając szczyptę rysu historycznego, dawniej znajdowała się tu twierdza, po której pozostały jedynie resztki ruin.

Tuż pod wzgórzem znajdziemy Stare Miasto. Szczelnie wypełnione kamienicami, kościołami i placami. Pełne krętych, urokliwych wąskich uliczek. Gwarne za sprawą gości licznych restauracji i kafejek. O placu Cours Saleya, gdzie przed południem można odwiedzić lokalny targ i między innymi skosztować nicejskich specjałów, piszemy więcej tutajInnych miejsc do odkrycia jest tu mnóstwo, warto więc poświęcić część dnia na spacer po tej części miasta.

Chwili wytchnienia po spacerze można poszukać na Promenadzie Paillon, która graniczy ze Starym Miastem od jego północnej części. Na tym pełnym roślin deptaku można odpocząć na jednej z licznych ławek lub rozłożyć koc na trawniku, co często robią miejscowi. Sporą atrakcją promenady są fontanny, które wieczorem są podświetlane, a w upalne dni przynoszą dzieciom mnóstwo radości. Zielony deptak przecina Plac Massena, główny plac Nicei. Białe i czarne płytki tworzą szachownicę na jego powierzchni, więc jeśli znajdziecie się w tym miejscu Nicei, to raczej nie będziecie mieć wątpliwości, gdzie jesteście. Tym bardziej, że na placu intryguje siedem postaci umieszczonych na wysokich kolumnach, które są szczególnie widoczne wieczorem, gdy są podświetlone. Postaci symbolizują siedem kontynentów. Od placu odchodzi główna ulica handlowa miasta. Mimo iż jest to ścisłe centrum Nicei, spotkamy tu miejscowych, którzy wypoczywają na ławkach, ciesząc się słońcem.

W centrum Warszawy przyzwyczajony jestem do tego, że wszyscy gdzieś zawsze pędzą. Miła jest świadomość, że gdzieś jest inaczej. Kierując się z Placu Massena w stronę morza przejdziemy przez sympatyczny zielony zakątek – ogrody Alberta I.

Następnie naszym oczom ukazuje się jedna z głównych atrakcji Nicei, czyli ciągnąca się wzdłuż plaży przez kilka kilometrów Promenada Anglików. To świetne miejsce na spacer, zarówno w dzień, gdy możemy cieszyć się słońcem i widokiem lazurowego morza, jak również wieczorem, gdy cała promenada jest rozświetlona. Przy licznych zejściach na kamienistą plażę znajdziemy beach bary, w których całkiem miłą opcją wydaje się być wypicie drinka lub kawy, patrząc się leniwie na morze. Jestem fanem deptaków położonych przy samej plaży, więc Promenadą Anglików mógłbym chodzić kilka razy dziennie. Niewykluczone, że po roku lekko by mi się znudziła. Ale pewności nie ma.

Fanów  sztuki z pewnością zainteresuje Muzeum Matisse’a, w którym można obejrzeć jeden z największych na świecie zbiorów dzieł Henri’ego Matisse’a, francuskiego malarza, jak również Muzeum Marka Chagalla, innego wielkiego francuskiego twórcy. Nam udało się zajrzeć tylko do tego pierwszego, ale zapewniamy, że warto. Lekkie i barwne dzieła Matisse’a budzą dużo pozytywnych emocji.

Poruszanie się po Nicei ułatwia dobrze działająca komunikacja miejska. Bilety nie są drogie (1,5 euro  za bilet jednorazowy, 10 euro za karnet na 10 przejazdów), a autobusami i tramwajami miejskimi można nie tylko sprawnie poruszać się po mieście, ale i dojechać nawet do okolicznych miejscowości i miast, takich jak chociażby Monako czy Cannes. Wyściubienie nosa poza Niceę jest więc bardzo łatwe i warto skorzystać z tej możliwości, spędzając tam kilka dni.

Cannes

Podczas naszego pierwszego, kilkudniowego pobytu w Nicei zaplanowaliśmy całodzienną wycieczkę do Cannes. No bo jakżeby to tak nie odwiedzić tego miasta nieodłącznie kojarzącego się z wielkim kinem? Zastrzegam, że odwiedziliśmy je nie w trakcie festiwalu. I to mogło mieć spory wpływ na nasze ogólne wrażenie, jakie wywarło na nas Cannes. Dobierając przymiotnik określający to miejsce, postawiłbym na „rozczarowujące”. Może to kwestia nadmiernie rozbudzonych oczekiwań, ale Cannes nie zrobiło na nas wrażenia. Pałac Festiwalowy urodą nie grzeszy i można odnieść wrażenie, że najlepsze lata ma już dawno za sobą. Większą atrakcją jest Aleja Gwiazd z odciskami dłoni wielu postaci światowego kina. Warto wybrać się na spacer Promenadą Croisette, głównym deptakiem Cannes, ciągnącym się wzdłuż szerokiej i piaszczystej plaży. Nieopodal Pałacu Festiwalowego, tuż obok portu jachtowego, znajduje się stosunkowo niewielkie, ale warte odwiedzenia Stare Miasto. Snucie się po wąskich, urokliwych uliczkach to zawsze dobry pomysł.

Monako

To malutkie państwo-miasto, bo większa od niego jest nawet dzielnica Warszawy, w której mieszkamy, to kolejne miejsce, którego odwiedzenie jak najbardziej warto rozważyć podczas pobytu w Nicei. Znajduje się raptem kilkanaście kilometrów od stolicy Lazurowego Wybrzeża. Obok Monako nie sposób chyba przejść obojętnie. Albo zachwyci Was swoim uporządkowaniem i schludnością albo odrzuci swoją sztucznością. Wszechobecne bogactwo
i przepych również mogą wywołać wśród odwiedzających skrajne uczucia. Zdezelowanymi autami, które Niemiec płakał jak sprzedawał, nikt raczej tutaj nie jeździ. Z pewnością warto odwiedzić Monte Carlo, słynną dzielnicę Monako, w której znajdziemy najbardziej znane pewnie kasyno świata. Tuż obok niego oczy cieszą piękne ogrody. Stałym punktem turystycznym jest także Pałac Książęcy, będący siedzibą rodziny książęcej, znajdujący się na Starym Mieście. Starówka wznosi się na wzgórzu, można więc podziwiać stamtąd piękne widoki na całe księstwo. Podczas naszej wizyty w Monako zabrakło nam czasu na odwiedzenie oceanarium, ale słyszeliśmy o nim wiele dobrego.

Eze

Jeśli tak jak my jesteście miłośnikami pięknych widoków, a stawiam, że tak, bo mało jest chyba ludzi na świecie pogardzającymi zapierającymi dech w piersiach widokami, to warto odwiedzić Eze. To niewielkie miasteczko składa się z dwóch części. Kluczowa jest tu ta górna, Èze-Village. Położona jest na wzgórzu i przypomina zamek. Miasteczko pełne jest wąskich, krętych uliczek. Na samym szczycie znajduje się egzotyczny ogród botaniczny. Sam w sobie stanowi ciekawą atrakcję, ale najważniejsze są widoki. Powiedzieć, że są cudowne, to nic nie powiedzieć. Warto wybrać się do tego miasteczka choćby dla podziwiania Lazurowego Wybrzeża z wysokości.

Z całą pewnością wrócimy do Nicei i na Lazurowe Wybrzeże. Byliśmy tam na jesieni i na wiosnę, niewybaczalne byłoby więc nieodwiedzenie jej latem. Plus zostało nam jeszcze sporo urokliwych miasteczek do zobaczenia. We’ll be back!

M.