Od razu muszę wyjaśnić, że daleko nam do wybitnych krytyków kulinarnych. Ot, zwyczajnie lubimy dobrze pojeść, nie boimy się tego, co nowe i potrafimy docenić kuchenne, lokalne tradycje. Ale za nic nie zmarnowałabym okazji, żeby pochwalić ten wyjątkowy kraj nie tylko za piękne widoki i ludzką życzliwość, ale też (albo przede wszystkim) za wspaniałe smaki. 

Z wszystkich odwiedzonych dotąd krajów bałkańskich – Chorwacji, Bułgarii, Czarnogóry – to właśnie w macedońskiej kuchni rozsmakowałam się najbardziej. I choć wiele tutejszych potraw jest charakterystycznych również dla innych krajów bałkańskich, nie są one też pozbawione wpływów tureckich i śródziemnomorskich, to właśnie ta różnorodność dodaje macedońskiej kuchni wyjątkowości.

Czego warto spróbować w Macedonii?

1. Tavce gravce

To pierwsza regionalna potrawa, której skosztowaliśmy. Szczęśliwie nasze Puciaczki udały się na popołudniową drzemkę w swoich wózkach a my, korzystając z tego, że nikt nam nie wyjada nic z talerza, nie biega wkoło stołu i nie ucieka w siną dal, postanowiliśmy zaszaleć. Wybraliśmy knajpę z widokiem, tuż nad jeziorem. Pięknie!

Wiadomo, restauracje w prestiżowych miejscach nie należą do najtańszych, ale wielką zaletą tego kraju jest to, że ceny w restauracjach są niskie. Za tę potrawę – prostą, ale przepyszną fasolę zapiekaną w glinianym naczyniu – zapłaciliśmy ok. 20 zł. W restauracjach parę kroków dalej tavce gravce kosztuje jedynie 7-9 zł. Przebitka spora, ale na ekstrawagancję w wysokości 20 zł można sobie w tym przypadku pozwolić.

2. Burek/ komat

Obok tavce gravce, w menu tej samej restauracji odnaleźliśmy potrawę o nazwie komat. Zupełnie nic nam to nie powiedziało i z niczym się nie skojarzyło, wiec musiało znaleźć się na naszym talerzu. W obawie jednak, że komat okaże się kawałkiem byczych jąder, postanowiliśmy zasięgnąć języka u kelnera. Miły pan wyjaśnił nam to jednym zdaniem: taki jakby burek.

Faktycznie jakby podobny: cienkie ciasto z serem. W tej wersji, podany z gęstą śmietaną, okazał się bardzo smaczną przekąską. Na zdjęciu niżej komat w wersji z serem i szpinakiem. Już gdzieś wygrzebałam przepis – może się odważę 🙂

3. Pastrmajlija

Do dziś nie potrafię wymówić tej nazwy. To macedoński, owalny chleb, na którego wierzchu układane jest mięso. Duża ilość mięsa! Do tego papryczki chili i… właśnie pociekła mi ślinka 😉 Zdecydowanie jeden z moich faworytów. Chyba trochę dlatego, że do złudzenia przypomina pizzę – a kto nie kocha pizzy?

4. Selska tava

Jakiś czas temu prawie zupełnie wyeliminowaliśmy wieprzowinę z naszego menu, ale szczęśliwie Macedonię odwiedziliśmy jeszcze przed podjęciem tej decyzji. Szczęśliwie, bo ominęłaby nas przyjemność skosztowania wielu macedońskich przysmaków, takich jak np. selska tava, czyli w dosłownym tłumaczeniu „wiejska patelnia” – mięsna potrawa z dodatkiem grzybów, cebuli i wina, podawana w glinianych naczyniach. Polecamy mięsożercom!

5. Shopska salata

Powiecie, że przecież to nie potrawa macedońska, ale bułgarska. Albo jeszcze lepiej, że to nie sałatka szopska, tylko sałatka grecka. I w sumie wszyscy macie rację, tylko nie mówcie tego głośno przy Macedończykach. Tak się składa, że do sałatki szopskiej (tak samo zresztą, jak do musaki, kebapi czy baklavy) przyznaje się niejeden kraj bałkański. Bułgarzy lubią myśleć, że to ich regionalna potrawa, Serbowie z całą pewnością by się z nimi nie zgodzili, Macedończycy tym bardziej, a Grecy, żeby nie było wątpliwości, że to ich przysmak, nazwali ją sałatką grecką. Tak czy inaczej ta pyszna salatka ze świeżych i soczystych pomidorów, ogórków, cebuli, papryki i pokruszonego białego sera typu feta, bez wymyślnych sosów, jedynie z dodatkiem oliwy z oliwek, to niebo w gębie!

6. Musaka

Jak już wspomniałam, to danie jest chlubą nie tylko Macedończyków, zajadają się nią też inne narody bałkańskie. To nic innego jak niewyszukana, prosta zapiekanka z mięsem mielonym i ziemniakami. Tak wiem, w polskich domach też nieraz można się z nią spotkać, ale powiem szczerze, że ta w wersji macedońskiej jest naprawdę pyszna – to pewnie zasługa delikatnego sosu beszamelowego i oliwy z oliwek. Warto spróbować.

7. Gjomleze

To z pewnością nie jest moja ulubiona macedońska potrawa, ale przez wzgląd na jej długą tradycję, warto jej spróbować. Dziś, tak samo jak setki lat temu, przygotowywana jest w specjalnym naczyniu umieszczanym nad ogniem i obłożonym gorącym węglem i popiołem. Glomleze składa się tylko z trzech składników: mąki, wody i oleju, ale jego przygotowanie nie jest wcale proste. Ciasto nakłada się po jednej chochli, a następnie zapieka i tak kilkanaście razy, aż do wyczerpania przygotowanej masy. Na końcu ciasto kroi się na skos, w charakterystyczną kratkę. Efekt tak czy inaczej nieco mdły, ale nie zaszkodzi skosztować.

8. Grilowana kukurydza

To streetfoodowa przekąska, którą pokochały nasze Puciaczki. Można ją dostać w okresie letnim w małych stoiskach na deptaku i przy starówce. A najlepiej je się ją na deptakowym murku, mając przed sobą piękne widoki na góry i jezioro.

9. Słodkości

Mekici, tulumba, vanilici, bombici, ciasta ‘ala baklawa, kifli – Macedonia to kraj dla łasuchów. Jeśli usłyszycie gdzieś te nazwy, znajdziecie je w piekarni lub restauracji, nie zastanawiajcie się – spróbujcie wszystkiego, co Wam wpadnie w ręce. Nam szczególnie do gustu przypadły mekici, czyli macedońskie pączki. Te świeżutkie, ciepłe jeszcze pyszności kupicie na małym straganie przy wejściu na starówkę. Warte każdej kalorii i każdego grama nowego tłuszczyku na bioderkach. Wiem, co mówię! 🙂 Dzieci polubiły też kifli – pyszne rogalikii z sezamem.

Jeszcze chyba nigdy nie przeczytałam tak dużo o regionalnej kuchni, ale fascynująca różnorodność i oryginalność macedońskich potraw sprawiają, że nie można przejść obok nich obojętnie.

I.

Jeśli spodobał Ci się tekst i chcesz być z nami na bieżąco, serdecznie zapraszamy do polubienia nas i obserwowania na Facebooku i Instagramie 🙂