Gdy pierwszy raz przyjechaliśmy do Nicei, wydawało nam się, że jedynym przysmakiem, którego warto tu spróbować są owoce morza. Nic bardziej mylnego. Owoce morza równie świetnie smakują w Portugalii, Hiszpanii czy na Bałkanach. Ale tylko w Nicei znajdziecie soccę, pissaladierę, prawdziwą sałatkę nicejską i pan bagnata. I tylko we Francji skosztujecie najpyszniejszych croisantów, makaroników i cieniutkich słodkich crepes.

Gdzie to wszystko znaleźć? Pierwsze kroki skierowaliśmy na Cours Saleya (no dobrze, pierwsze kroki skierowaliśmy na plac zabaw, ale o dzieciowych atrakcjach w Nicei przeczytacie tutaj). Na tej szerokiej ulicy Starego Miasta znaleźliśmy dokładnie to, czego szukaliśmy: lokalne przysmaki. Uwielbiamy takie miejsca! Stoiska z miejscowym street foodem, pyszne sery, wędliny, prowansalskie oliwki i cytrusy, słodkości oraz kwiaty i naturalne mydełka – to wszystko w jednym, niezwykle urokliwym miejscu.

Żeby było ciekawiej, burzliwa historia Nicei sprawiła, że w mieście na każdym kroku odnajdziecie wpływy włoskie – niech Was nie zdziwi pizza w typowym, francuskim lokalu, neapolitańskie rogaliki na lokalnym targu czy kościoły do złudzenia przypominające te, które można spotkać w Rzymie czy Turynie. To francusko-włoskie połączenie tylko dodaje Nicei klimatu.

1. Socca

To placek z mąki z ciecierzycy, z dodatkiem oliwy z oliwek i pieprzu. Przygotowywany na ogromnej patelni i podawany na ciepło (zimny już nie smakuje tak dobrze!). Na targu otrzymacie go w wersji przekąskowej, w papierku i porwany na kawałki. W restauracji znajdziecie go wśród przekąsek. Wówczas serwowany jest na talerzu, ale za taką wersję zapłacicie więcej (targ – 3 euro, restauracja – ok. 5 euro).

2. Sałatka nicejska/ pan bagnat

Oto ciekawostka o  Michale – na widok pomidora wzdryga się z obrzydzenia, więc o tych przysmakach muszę opowiedzieć Wam sama. 🙂 Sałatkę nicejską chyba każdy zna, z łatwością można zrobić ją w domu. Ale znacie to uczucie, kiedy jedziecie do Włoch i to właśnie tam pizza smakuje najlepiej, frytki nigdy nie były tak dobre jak w Belgii, a feta w sałatce greckiej smakuje zupełnie inaczej, niż ta z polskiego sklepu? To już wiecie, że ten nicejski przysmak też będzie najlepszym, z jakim mieliście do czynienia. A jeśli nie najlepszym, to na pewno innym.

Inny jest też pan bagnat, czyli…sałatka nicejska w chrupiącej bagietce. Wystarczy powiedzieć, że o godz. 12.00 na stoisku zostały już tylko dwie kanapki. Nie czekając, aż ktoś sprzątnie mi je sprzed nosa, zafundowałam sobie jedną na obiad. Przed podaniem pani polała ją obficie (bardzo obficie) oliwą z oliwek. I gdyby nie to, że była tak pyszna, a ja jestem łakomczuchem, to nie udałoby mi się jej zjeść do końca. Bardzo sycąca! Już nie mogę się doczekać, kiedy spotkamy się znowu 🙂

3. Pissaladiere

Nasze pierwsze skojarzenie – cebularz. Poczuliśmy się trochę jak za studenckich czasów, kiedy to cebularz z supermarketu był tanią i najszybszą przekąską po powrocie z uczelni. 🙂 Ale tak naprawdę pissaladiere to coś więcej. Mięciutkie, chlebowe ciasto w stylu pizzy z karmelizowanymi cebulami, ozdobione małą oliwką nicejską zdecydowanie trafiło w nasze gusta. Zwykle do placka dodawane jest również anchois, ale ponieważ nie jest to nasz ulubiony przysmak, wybraliśmy opcję bez ryby. Koniecznie spróbujcie!

4. Kuchnia włoska w Nicei

Włoską kuchnię znajdziecie w Nicei dosłownie na każdym kroku. Zupełnie przypadkiem trafiliśmy do trattorii, która okazała się jedną z lepszych restauracji w mieście. To właśnie tu zjedliśmy przepyszną pizzę, a dzieci z uśmiechem wsunęły wielką michę makaronu. Nawet na lokalnym targu znaleźliśmy włoskie specjały. Polecamy neapolitańskie rogaliki aragostines z nadzieniem czekoladowym, waniliowym lub innym. Swym charakterystycznym kształtem przypominają trochę homara. Bardzo chrupiące, a dzieciaki niemal oszalały ze szczęścia!

5. Śniadaniowe słodkości (croissant, pain au chocolat, bagietka z marmoladą)

Spacer Promenadą Anglików to absolutna konieczność, więc gdy zdarzy się Wam tamtędy spacerować o poranku, koniecznie wejdźcie na słodkie śniadanie do jednej z plażowych restauracji. W skromnym, śniadaniowym menu znajdziecie m.in. croissanty, przepyszne bułeczki z ciasta francuskiego nadziane czekoladą oraz świeżą, chrupiącą bagietkę z masłem i marmoladą. Z dodatkiem kawy, w otoczeniu szumiącego, lazurowego morza gwarantuję Wam, że to będzie śniadanie idealne!

Powiem tak: zdenerwowani już nieco nieogarniętym, zabieganym kelnerem, u którego zamówiliśmy croissanty 20 minut wcześniej i jeszcze nie dotarły na nasz stolik, zaczęliśmy żartować, że chyba je lepią w tej kuchni. Przestaliśmy się śmiać, gdy kelner przyniósł parujące jeszcze rogaliki, przepraszając bardzo, że tak późno i zapewniając jednocześnie, że dawno im takie piękne nie wyszły 🙂 No cóż… to były baaaaardzo dobre croissanty! Nawet nie jestem w stanie opisać tego rozpływającego się w ustach smaku. Na samą myśl o nich chcę wsiadać w samolot do Nicei i kupić od razu kilogram…

W wielu nicejskich knajpach spotkaliśmy podobne menu śniadaniowe, w bardzo zbliżonych cenach. Co ciekawe, ceny rogalików i pain au chocolate w restauracji nie różniły się znacznie od cen w piekarniach.

6. Francuskie makaroniki

Zawsze fascynowały mnie francuskie makaroniki – takie małe, kolorowe, IDEALNE, eleganckie, wyglądające niemal jak eksponat na wystawie. Jednocześnie myślałam sobie, że jedzenie, które tak wygląda, nie może być smaczne. Mnóstwo konserwantów, barwników i kto tam wie, co jeszcze. Nigdy nie skusiłam się na makaronikowe ciasteczko w Polsce. Ale nie mogłam odmówić sobie degustacji we Francji.

Przechodząc obok tych pięknych cukierniczych witryn w bajkowej, słodkiej, pastelowej odsłonie… po prostu musiałam tam wejść. A jak już weszłam, to poczułam się jak dziecko w cukierkowej krainie, w której wszyscy jedzą watę cukrową na śniadanie, lizaki na obiad i makaroniki na kolację 🙂 Udało mi się nie wydać wszystkich pieniędzy i wyjść tylko z jedną garścią ciasteczek. Ich smak rozwalił nas na łopatki. Dzieci wolały: jeszcze, jeszcze! a my już w myślach witaliśmy się z próchnicą i stomatologiem. Tak czy siak – zdecydowanie warte grzechu!

 7. Crepes

Nasz dom bez naleśników nie istnieje. Wszyscy je uwielbiamy!  Jeszcze będąc dzieckiem pamiętam, jak robiła je moja babcia – pyszne, grube, mocno przypieczone z dodatkiem cukru pudru (a babcia, jak to babcia – cukru przecież nie żałowała). I jak tak spojrzeć, to każdy z nas ma swój sposób na naleśniki. Cieńsze, grubsze, przypieczone lub bladziochy, z mąką taką czy inną. To trochę jak z pomidorową – niby ta sama zupa, a każdemu wychodzi inaczej.

A Francuzi mają jeden sposób na swoje crepes – to bardzo cienkie, blade ciasto, usmażone na dużej patelni, złożone w charakterystyczny sposób i podawane zawsze ze słodkim dodatkiem – cukrem, konfiturą lub nutellą. Szybka przekąska również w wersji street foodowej.

Info praktyczne:

  • Targ na Cours Saleya w części jedzeniowej czyny jest rano, od wtorku do soboty (do ok. 13.00), ale nie warto czekać do ostatniej chwili, bo lokalne przysmaki znikają jak świeże bułeczki. W poniedziałki odbywa się tu pchli targ.
  • Jeśli zamierzacie skosztować kuchni włoskiej, wstąpcie do La Trattorii przy 37 Rue de France – pyszne jedzenie i przemiła obsługa (Maja roztrzaskała szklankę na drobny mak, a kelnerka nawet nie mrugnęła) 🙂
  • Makaronikowych sklepików znajdziecie całkiem sporo. My wstąpiliśmy do Angea  przy 6 rue de la Poissonnerie. Ręcznie robione ciasteczka i bardzo duży wybór – prze-przepyszne! Nasz faworyt to słony karmel.
  • Nicea nie należy do najtańszych, ale da się zjeść tak, żeby nie zbankrutować. Przykładowe ceny:
    • Socca – 3-5 € (targ – 3 euro, restauracja – ok. 5 euro)
    • Pan bagnat – ok. 5 €
    • Sałatka nicejska – 13-15 €
    • Pissaladiere – 2-2,5 € (na targu, w wersji street-foodowej)
    • Croissant/pain au chocolat: 1-1,50 € (ceny w piekarni bliżej 1 €, w restauracji niewiele droższej – ok 1,5 €)
    • Bagietka z marmoladą + kawa w restauracji przy Promenade des Angles – 7 €
    • Pizza margherita – 10-12 €
    • Makarony – 12-16 €
    • Cappuccino –3-4,5 €
    • Crepes – 3-6 € (najprostsza wersja z cukrem ok. 3 €, z nutellą lub marmoladą ok. 5 €)
    • Makaroniki – 1-1,5 € za sztukę

Bon appétit!:)

I.

 Jeśli spodobał Ci się tekst i chcesz być z nami na bieżąco, serdecznie zapraszamy do polubienia nas i obserwowania na Facebooku i Instagramie 🙂